Uśmiechnij się.

Im człowiek starszy tym smutniejszy.

Im człowiek starszy tym smutniejszy. Życiowe doświadczenia często zamiast budować potęgę uśmiechu (więcej rozumiem, więc więcej rzeczy mnie śmieszy) karczują resztki poczucia humoru z korzeniami. Skutki takiego działania odczuwa nie tylko ten, kto zafundował sobie taką resekcję, ale także krąg ludzi wokół. W przypadku managera, żniwo „smutnej gęby” może być szczególne: trup kreatywności ściele się gęsto, a epidemia rozprzestrzenia się po firmie z szybkością wprost proporcjonalną do istotności zajmowanego przez takiego „nosiciela” stanowiska…

„Oczywiście mógłbym się uśmiechnąć ale mi za to nie płacą”
Kierowanie innymi może być piekłem na ziemi, dla każdego uczestnika tego procesu. Skuteczny manager to taki, który osiąga sukces w dłuższym czasie a nie w pojedynczym zadaniu. Bez zbudowania relacji z ludźmi wygrasz jedynie kilka potyczek do czasu kiedy okaże się, że Twój zespół, jego morale uległy całkowitej degradacji. Objawów możesz nie dostrzegać: spada tempo pracy, za gorsze wyniki zaczyna być odpowiedzialna „sytuacja rynkowa”, najlepsi pracownicy już poszukują pracy i oni odejdą najszybciej. Jeden zwykły uśmiech może odmienić wszystko. Nie wierzysz. Ciebie to nie dotyczy. To spróbuj.

„Nie muszą mnie lubić, ważne by się bali”
Szef ma zadanie do wykonania, dysponuje władzą i często jedynie autorytetem formalnym – pełnioną funkcją. Stałe używanie władczej formy komunikacji zniszczy najcenniejsze formy zachowania pracowników: zaangażowanie, utożsamianie się z pracą. Tak można kierować tylko robotami. A do tego nie trzeba managera, wystarczy operator. A może Ty boisz się swojego szefa? Takiego właśnie?

„Zmarszczki mam od śmiechu, nie od zmartwień”
Łatwo powiedzieć. W Twojej karierze zawodowej z całą pewnością zdarzy się jeszcze wiele trudnych chwil. Proces pokonywania przeciwności zawsze okupiony jest wysiłkiem, regeneratorem jest właściwe nastawienie, jako codzienny nawyk.  To jakich zmarszczek masz więcej na twarzy ? Zamiast rachunku sumienia proponuję rachunek zmarszczenia.

„Zostaw zły humor w samochodzie, pod biurem. Jeżeli Cię kocha, to poczeka”.
Dla wielu szefów, całkowicie niezrozumiały jest efekt ich wpływu na swoich współpracowników. Socjopaci się tym upajają, manipulanci wykorzystują. Zakładając, że nie należysz do żadnej z tych grup początkiem jest  świadomość: to jak się zachowuję, jest kluczowe do tego jak mój zespół pracuje.

„Zacznij od najprostszej formy motywowania”
I zawsze skutecznej: nie demotywuj. To podstawowa bariera ograniczająca rozwój wielu firm. Nie trzeba posiadać umiejętności pozwalających na uzyskanie tytułu „Mr/Ms Motivator”, wystarczy nie być „Mr/Ms Annihilator”.

„Jak zmierzyć ilość pozytywnych emocji w organizacji ?”
Postaraj się by przeważały nad negatywnymi. Prosty test:
– wolno się śmiać w Twojej obecności ? (tak/nie)
– wolno się nie śmiać z Twoich żartów ? (tak/nie)
– czy chce Ci się iść w poniedziałek do pracy ? (tak/nie)
Powinno wyjść 3 x tak.

Dokonaj dodatkowego pomiaru: Mówiąc „dzień dobry” uśmiechnij się i zobacz jaką wywołuje to reakcję: jeżeli zdziwienie, to nie przestawiaj zadziwiać innych (i siebie). Chyba, że musisz zacząć mówić dzień dobry tak… generalnie.

„Zejdź z krzyża i weź się do roboty”
Nie przeżywaj tak mocno swojego trudnego losu bycia szefową/szefem, tego brzemienia odpowiedzialności, które wywołuje nieustannie chmurę gradowa nad Twoją głowa. A Jeżeli to Twój przełożony wydaje się być najbardziej nieszczęśliwą osoba na świecie ? To zmień szefa! Jak najszybciej, bo to zaraźliwe. A tak w ogóle to nie cierp tak bardzo, pracuj.

„Poczucie humoru jest dla komików”
Jak się okazuje temat jest bardziej skomplikowany. Dlatego proponuję test: odpowiedz twierdząco bądź przecząco na poniższe pytania:

1.Kiedy obcy śmieją się w mojej obecności, często odnoszę ich zachowanie do siebie.
2.Nie ma dla mnie różnicy, czy ludzie śmieją się ze mnie , czy ze mną.
3.Mam czyste sumienie, gdy śmieję się z potknięć (np. przejęzyczeń) innych.
4.Uważam, że niechcący wywołuję u innych wrażenie śmieszności.
5.Moi przyjaciele postrzegają mnie jako osobę pozbawioną zahamowań przed opowiadaniem zawstydzających sytuacji, które mi się przytrafiły.
6.Moje dowcipy lub zabawne uwagi o innych często budzą niesmak.
7.Kiedy inni żartują sobie ze mnie, czuję wewnętrzny paraliż.
8.Sprawia mi przyjemność, gdy inni ludzie śmieją się ze mnie.
9.Niektórzy ludzie prowokują do tego, by mieć z nich ubaw.[1]

Odpowiedzi twierdzące 1, 4 i 7 wskazują na tendencje gelotofobiczne; 2, 5 i 8 – na skłonności gelotofiliczne, a 3, 6 i 9 na przejawy ketagelastycyzmu. Moment, moment: gelo… kata…czego ???

Gelotofobik nie jest spontaniczny i relacje z innymi nie przychodzą mu łatwo. Jest orędownikiem zasad, powinności i norm, nie doświadcza szczęścia. Uff…to typowy sztywniak. Gelotofilikowi łatwiej jest się śmiać, także z siebie. Przeważnie nie ma problemów z samooceną i przekonaniem, ze potrafi rozbawić innych. To o takich ludziach mówimy, że mają „duże poczucie humoru”. Katagelastyka to zachowanie agresywne, typowe naśmiewanie się z innych, złośliwe uwagi, grubiańskie żarty również wpisują się w ten mechanizm. Taka zjadliwość u managera jest szczególnie demolująca współpracowników i atmosferę w firmie.

Nie bój się zmarszczek, najwyżej wstrzykniesz sobie co nieco tu i ówdzie, użyj tego magicznego gestu, który w dziejach naszej cywilizacji był i jest zdecydowanie najważniejszy.

Uśmiechnij się.


[1] Test na podstawie : Anna Radomska „Kto się boi śmiechu” Charaktery, Maj 2013, ss.36-39. (warto przeczytać cały artykuł).

Zobacz także: