> Bez terminu przydatności.

Emerytura. Słowo zaklęcie, wytrych. Synonim… no właśnie, czego: Błogostanu? Wnuków? Czasu? Podróżowania? Niedołęstwa? Kapci? Samotności? Odpoczynku?

Najlepszy, czy najgorszy czas w życiu? Co zrobić, aby nie stał się byle jaki? Trochę śmielej: co zrobić by stał się zdecydowanie najlepszym odcinkiem Twojej drogi?

Rośnie jak przystało na postęp – średnia długość życia. Kolejne dekady nie muszą być odliczane tak boleśnie. Zadziwiająco wiele osób w „podeszłym” wieku wygląda „młodo”. W oczywisty sposób pozwala to na wejście w wiek emerytalny w lepszej kondycji zdrowotnej. Przynajmniej statystycznie. Niezmiennie, data graniczna konieczności pracy stanowi poważne zagrożenie dla sfery psychicznej. Zaniechanie obowiązków zawodowych, czasami uderza falą poczucia zupełnego braku przydatności. Niezwykle szybko proces mentalnego starzenia może wyciągnąć swoje szpony w kierunku naszej fizyczności. Wtedy to, znajoma postać w lustrze ponuro zaczyna komunikować Ci, że „się posunąłeś/aś”. Popatrz. Cała masa doradców, ubezpieczycieli i banków stara się zadbać o stan Twoich finansów podczas „jesieni życia”, jak widać mało kto widzi interes w tym byśmy mieli co robić w tym czasie. O to musimy zadbać sami. Tradycyjnie najważniejsze rzeczy w życiu są trudne do kupienia. I tradycyjnie zależą od nas, nawet jeśli staramy się znaleźć wytłumaczenie, że tak nie jest. Non est viri timere sudorem – mężczyźnie nie przystoi się lenić, tak napisał Seneka. Od jego rozwinięcia stoicyzmu powinna zaczynać się (a nawet jej nie ma w programach) edukacja managerska. Traktując rodzaj męski tego zwrotu jedynie jako typowy dla odległych czasów, otrzymujemy ogólnoludzkie wskazanie aktywności. Nie należy utożsamiać jej z pracoholizmem, czy innymi przypadłościami nadmiaru. Lepiej rozpatrywać to jako przeciwieństwo stanu kiedy nic się nie dzieje. Zostało udowodnione, że subiektywne poczucie upływu obiektywnego czasu, zależy od nasycenia go zdarzeniami. Niekonieczny jest tutaj spektakularyzm: we wtorek kończysz maraton, w środę ratujesz dziecko z pożaru, a w czwartek zaczynasz kurs spadochronowo – nurkowo – filatelistyczny. Nie. Chodzi o zapełnienie życia treścią, której może zacząć brakować kiedy nominalnie będzie Ci wolno nie pracować. Treść ta może pochodzić z każdego obszaru, który sprawia Ci radość, który rozwijasz w sobie od lat. Co ciekawe, zdecydowanie może to być Twoja zawodowa specjalizacja, którą po wielu dziesiątkach lat możesz znać tak dobrze jak nikt. Dlaczego więc nie pozostać zawodowo czynnym? Jest wiele wersji i możliwości takiej aktywności w dziedzinie, która jest być może Twoją największą życiową pasją. A powinna taką być, jeżeli zajmujesz się nią latami.

Pytanie 1: „Czy jest możliwa taka wersja Twojego życia, by z punktu widzenia pewnej formuły aktywności mogła być zobrazowana linią wznoszącą?”.

Co to znaczy: „pewnej formuły aktywności”? Po pierwsze fizycznej, której zakres zorganizuje stan Twojego zdrowia, po drugie aktywności intelektualnej – ta po latach budowania doświadczeń powinna wręcz rozkwitać i po trzecie aktywności społecznej – bycie wśród ludzi i dla ludzi.

Pytanie 2: „Czy jest możliwe, żeby nigdy nie przechodzić na emeryturę?”

Jeżeli kochasz swoją pracę, wykonujesz zawód z pasją i realizujesz swoją misję, to dlaczego odbierać sobie coś tak bardzo ważnego? Praca może mieć wiele wersji, a płynących z niej wartości niematerialnych nie zastąpisz niczym innym.

Pytanie 3: „Perspektywa emerytury w wieku 30, 40 lat wydaje się odległą opowieścią. Czy to nie przesada?”

Oczywiście, że przesada jeżeli zechcesz swoją emeryturę już teraz zaplanować. Nie uda się i będzie mało użyteczne, tak wiele może się jeszcze w Twoim życiu zmienić. Co możesz zrobić? Żyj i przeżywaj „teraz”, nie odkładaj szczęścia na emeryturę, nie odkładaj na emeryturę tylko pieniędzy, bo to za mało. Stwarzaj swoją codziennością model życia, który nie uwzględnia terminu Twojej przydatności.

Jak to zrobić? Nie dopuszczając wewnętrznej krytyki (frustrującego, ciągłego niezadowolenia) zadaj sobie codzienne pytanie: „Czy jestem lepszy(a) niż wczoraj?”. Właśnie po to by odnajdywać te rzeczy, które będą tworzyły Twój kapitał niematerialny za kilkadziesiąt lat. Tak byś był/a najlepszą wersją siebie w ostatnim dniu swojego życia, nie przejmując się za bardzo kiedy on nadejdzie.