Co jest naszym celem gdy rozpoczynamy pracę, kierując zespołem ludzi? Odpowiedź wydaje się banalna. Oczywiście, że sukces. Każdy z nas jest przekonany, że go odniesie, bo jeżeli tak by nie było to lepiej zostać w domu i zająć się hodowlą rybek lub poświęcić innemu hobby.

Ale jest, udało się, odnieśliśmy sukces, wszyscy o nas mówią, jesteśmy bohaterami narodowymi , każdy chce sobie z nami zrobić zdjęcie, ludzie rozpoznają nas na ulicy, Internet  żąda „Szyba na prezydenta”, a prezydent Komorowski odznacza nas za wybitne zasługi „Krzyżami” już nawet nie pamiętam jakimi, na pewno za zasługi. Mogłoby się pokusić o stwierdzenie „Sukcesie jak tu żyć?”

Presja rośnie, siatkarze zostają Mistrzami Świata, non stop słyszysz stwierdzenie: „no to wysoko postawili wam  poprzeczkę”. A no wysoko i co z tego? Siatkarze to siatkarze, a my to my. Unikamy porównań do innych. To historia, a z historią nie chcemy walczyć, tylko o niej pamiętać i wyciągać należyte wnioski nie tylko z naszej historii, ale też z błędu innych. Przykład – bardzo proszę.

Rok 2014 Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii. Gospodarz murowany kandydat do gry w finale, ale przed finałem trzeba wygrać półfinał, a tu czekają Niemcy. Brazylia – drużyna naładowana emocjami i dumą narodową dokładnie jak My Polacy. I co, 25 min i 5:0, mecz się zakończył. Nie wygrasz tylko emocjami, potrzebujesz jeszcze chłodnej analizy i precyzyjnego planu. Emocje pomagają, ale muszą być ukierunkowane, nie mogą wziąć górę nad zdrowym rozsądkiem, analitycznym myśleniem. Nie uda się jeśli powiemy: „jakoś nam się uda”. Tego uczymy naszych ludzi. Po sukcesie pojawiają się emocje, ale je musisz ukierunkować, aby iść dalej do przodu, nie walcz z nimi tylko wykorzystaj je.

Zachłyśnięcie sukcesem jest pierwszym krokiem do katastrofy. Żyjesz przeszłością, myślisz tylko co było, jak wspaniale się czułeś. Stop, jeszcze nic nie osiągnęliśmy. To był dopiero pierwszy krok do naszego celu, na pewno sukces, ale nie całkowity.

W styczniu gramy Mistrzostwa Europy – pierwszą taką imprezę w historii na naszej polskiej ziemi, po niej turniej kwalifikacyjny do Rio, a w sierpniu Igrzyska Olimpijskie. Ok, po sukcesie należy się cieszyć i świętować, ale trzeba zostać realistą i wiedzieć, że sukces to codzienna mozolna praca i patrzenie w przyszłość, a nie oglądanie się za plecy. Twoja drużyna i sztab który stworzyłeś jest bardzo dobry (inaczej nie byłoby tego sukcesu ), ale to teraz do Ciebie i do twojego sztabu będą starały się wskoczyć osoby, aby uszczypnąć coś z tego tortu (niezwykle smakowitego). Patrz, ufaj intuicji i nie dopuszczaj do siebie zbyt wielu doradców, zbyt wiele różniących się od siebie opinii i pomysłów. Zaczynasz się zastanawiać nad wszystkim również nad tym co jest, co było dobre i co doskonale funkcjonowało i dalej bardzo dobrze funkcjonuje.

Koncentrujemy się nad planem, drogą, którą nakreśliliśmy, modyfikujemy ją ale nie wywracamy do góry nogami, krok po kroku realizujemy. Nie chcemy krainy miodem i mlekiem płynącej, nie wszystkie nasze zachcianki muszą być spełniane. Potrzebujemy jedynie naprawdę dobrych warunków treningowych, skupienia i koncentracji w realizacji nakreślonego planu. Cieplarniane warunki nie pomagają nam w kolejnym kroku. Nie chcemy się rozdrabniać na myślenie czy potrzebny nam bardziej luksusowy autobus i czy po każdym treningu będzie czekał na nas w szatni ręcznik z wyhaftowanym imieniem i nazwiskiem. Tego nie potrzebujesz aby iść po drabinie sukcesu. Chcemy osiągnąć cel. Może to wyda się śmieszne, ale musimy się nauczyć, jak to jest być jedną z najlepszych drużyn na świecie. Sport nie polega wyłącznie na zdobywaniu szczytów, ale chodzi w nim również o to, by przyswoić sobie, jak to jest żyć z presją, oczekiwaniami, bo zwycięstwo to nie tylko skrzydła, ale także ciężar, który nieco je obciąża. Wszystko zależy od psychiki.

Deser smakuje zawsze najlepiej, więc najważniejszą rzecz zostawiłem na koniec.

Zawsze na drodze do sukcesu pojawiają się problemy. Szczególnie po sukcesie masz wielu „życzliwych” dobrze Ci życzących, którzy  czekają tylko na twoja wpadkę. Cóż takie życie. Osiągnąłeś sukces i wydaje Ci się że teraz możesz żądać więcej od swoich przełożonych. Skupiasz się na problemach, to mi przeszkadza, z tym mam problem, to musi być inaczej. Błąd, skupiaj się nie na problemach a nad ich rozwiązywaniem. Ukierunkuj swoją grupę tak, aby nie była grupą narzekającą, ale grupa rozwiązującą. Mówimy swoim zawodnikom: „czemu narzekacie na problemy, one zawsze będą, skupcie się na tym jak je rozwiązać . Nie chcemy abyście byli typowymi Polakami, nieustannie narzekającymi i mówiącymi, że nie udało się bo ten albo tamten czegoś nie zrobił”. My rozwiązujemy problemy, a nie dyskutujemy o nich jakie to one są straszne.  Przykład: kontuzja podstawowego zawodnika, nie płaczemy nad tym. Cała drużyna musi go zastąpić i przejąć jego zadania, tak aby po 60 min zdobyć jedną bramkę więcej niż przeciwnik, nawet gdy do tego będzie potrzebna dogrywka – jesteśmy na to przygotowani.

A więc sukcesie jak żyć?  Może ten tekst wam  trochę pomoże. Mam taka nadzieję. Niech moc będzie z Wami!